poniedziałek, 4 lipca 2016

Rozdział XI - Trudne czasy, difficult times

     Szybkim krokiem wparowaliśmy do pokoju Ewy, z którego dobiegały niepokojące dźwięki. Pierwszy wbiegł Lukas. Kazał mi zostać przy drzwiach, gdyż chciał się upewnić czy wszystko w porządku.
-"Boże Ewa!" - po tych słowach bez chwili wahania "wbiegłam" do środka. Ten widok był przerażający - "Ewa! Zostaw to! Słyszysz!"- kontynuował. Widok Ewy trzymającej żyletkę przy żyłach sprawiał we mnie odruch mdłości i rozkojarzenia. Nie spodziewałaby się czegoś takiego po niej. Staliśmy przy drzwiach pokoju i powolnym krokiem przysuwaliśmy się do Ewy by nie zrobiła niczego głupiego. Cała się trzęsłam, ale Lukas wykazał odwagę i momentalnie wskoczył na łózko Ewy i wyszarpał jej narzędzie zbrodni. Rzucił nią na podłogę w bezpieczną odległość od przyjaciółki. Widać po niej było frustrację oraz ogromny ból. Do tej pory nie wiem co się miało wydarzyć i co było przyczyną jej zachowania? Gdy "wróciłam" na ziemię - po raz kolejny w tym dniu - przed moimi oczami ukazał się obraz Ewy tulącej się do Lukasa, który objął ją dwoma górnymi kończynami. Widok był słodki, a zarazem przerażający. Musiałam dowiedzieć się za wszelką cenę dlaczego kolejna ważna osoba w moim życiu chciała się zabić.
-"Ewa..." - zaczęłam delikatnie podjeżdżając moim wozem koło jej łóżka. Dotknęłam ręką jej czoła. Była cała rozpalona - "Masz gorączkę"- wydobyłam z siebie po chwili milczenia - "Lukas mam proźbe. Czy przyniósłbyś tabletki, które są w górnej szafce kuchni, a i prosiłabym cię o herbatę dla naszej Ewy"- chłopak bez wahania wykonywał moje polecenia co było zrozumiałe, gdyż chciał pomóc Ewie i mi przy okazji. Gdy wyszedł miałam szansę z nią normalnie porozmawiać.
-"Co się dzisiaj stało?"- zapytałam ją przy tym zajmując miejsce na łóżku obok niej. Oczywiście przytuliłam ją mocno jak tylko potrafiłam.
     Przypomniały mi się chwilę, gdy to ja byłam w tak desperackim stanie. Sama wiele razy próbowałam popełnić samobójstwo i to w przeciągu kilku dni, wtedy gdy David sam pozbawił siebie życia. Wtedy Ewa była przy mnie przytulała mnie, całowała w czoło, rozmawiała chodź jej nie odpowiadałam.... Postawiłam nas wtedy w trudnej sytuacji. Zawsze mogłam i mogę liczyć na jej wsparcie, a teraz ona go potrzebuje. Obawy przed tym, że Ewa może próbować robić te same głupoty co ja robiłam przybywała z sekundy na sekundę. Nie mogłam znieść jej w tym stanie. Pomagałyśmy sobie od najmłodszych lat i zawsze będę jej pomagać.
-"Proszę powiedź mi co się stało?"- oparłam głowę o jej głowę. Uspokoiłyśmy się troszeczkę, ale na tyle dużo by poprowadzić normalna konwersację.
-"Ja..."- złapała mnie mocno za rękę, a moje oczy nie odrywały się od nich. Miałyśmy kontynuować, lecz do pokoju wparował Lukas z tabletkami i herbatą dla nas trojga.
-"Ewa, kochanie co się dzieje?"- tym razem on chciał wywalczyć odpowiedź z jej ust, ale ona na to zamknęła oczy, po czym zrobiła parę głębokich wdechów i powiedziała:
-"Zostałam zgwałcona".
Chłopak z szoku opuścił kubek na ciemne panele, który roztrzaskał się na kawałki, a herbata rozlała się po podłodze. Moja reakcja była by identyczna, gdyby nie to, że kubek położyłam na parapecie. Lukas wstał z łóżka i nie zważając na to, że podłoga jest mokra i cała w szkle zaczął chodzić dookoła cały zdenerwowany po czym po paru minutach usiadł, po raz kolejny przytulił Ewę do siebie po czym rzekł do niej, ale ja usłyszałam dokładnie :
-"Czy to był on?"

We piled briskly into the room Eve, from which came the disturbing sounds. First came Lukas. He told me to be at the door, because he wanted to make sure that everything is in order.
- "Christmas Eve!" - After these words without hesitation, "I ran" inside. The sight was frightening - "Eva! Leave it! Hear!" - He continued. View Eve holding a razor blade with veins made me nauseous reflex and distraction. There would have expected something like that on it. We stood at the door of the room and sauntered przysuwaliśmy to Eve would not do anything stupid. All the shivering, but Lukas showed courage and immediately jumped on the bed and Eve snatched the murder weapon. He threw her to the floor at a safe distance from a friend. You can see the frustration and it was a huge pain. So far, I do not know what was going to happen and what was the cause of her behavior? When the "back" on the ground - once again on this day - before my eyes appeared a picture of Eve clinging to Lukas, who took her two upper limbs. The view was sweet, yet scary. I had to learn at any cost why another important person in my life wanted to kill.
- "Eve ..." - I began gently wheeling my car next to her bed. I touched her forehead with his hand. Was all burning up - "You have a fever" - I drew of himself after a pause - "Lukas I proźba. Do przyniósłbyś tablets, which are at the top of the cupboard kitchen, and even I would ask you for a cup of tea for our Eve" - ​​the boy without hesitation follow my command that was understandable, because he wanted to help Eva and me on occasion. When he came out I had a chance to talk to her normally.
- "What happened today?" - I asked her while taking a seat on the bed next to her. Of course, I hugged her hard as I could.
     I remembered the moment when I was in such a desperate state. Sam many times tried to commit suicide and that in a few days, when David he deprived himself of life. Then Eve was with me, hugged me, kissed his forehead, talking come her did not answer .... then I put us in a difficult situation. I could always, and I can count on her support, and she needs it now. Fears that Eve can try to do the same stupid what I did was arriving every second. I could not bear it in this state. We helped ourselves from an early age and I will always help her.
- "Please tell me what happened?" - Leaned her head on her head. We calmed a little bit, but so much to lead a normal conversation.
- "I ..." - she grabbed my hand tightly, and my eyes do not become detached from them. We had to continue, but the room burst into Lukas tablets and tea for the three of us.
- "Eve, honey what's happening?" - This time he wanted to win the answer out of her mouth, but she said she closed her eyes, then took a few deep breaths and said:
- "I was raped."
The boy from the shock left the cup on dark panels, which shattered to pieces, and the tea spilled on the floor. My reaction was identical to, if not for the fact that I put the cup on the windowsill. Lukas got out of bed and ignoring the fact that the floor is wet and all the glass began to walk around all upset and then after a few minutes he sat, once again Eve hugged each other and then said to her, but I heard exactly:

- "Was that it?"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz