poniedziałek, 27 czerwca 2016

Rozdział X - Kolejny koszmar..., another nightmore...

      Mój wzrok i wzrok Lukasa powędrował na Ewę. Była cała poobijana, podrapana, a z niektórych miejsc leciała jej krew.  
-"Boże Ewa!"- brunet szybko wstał z kanapy i pobiegł do Ewy mocno ją tuląc. Byłą cała roztrzęsiona, a łzy leciały strumieniami -"Ciii... spokojnie..."- próbował ją uspokoić. Ja nadal znajdowałam się koło kanapy przyglądając się całej tej akcji. Nie mogłam się ruszyć, a mój wzrok cały czas był skierowany na Ewę. Po 10 minutach udało się ją uspokoić, więc Lukas pomógł jej dojść do kanapy. Nie upuszczał jej nawet na milimetr. Trzymał ją cały czas w objęciu, gdy nagle postanowiłam odzyskać kontakt z tym światem.
-"E-Ewa... Co jest?"- rzekłam po czym złapałam ją z rękę tak jak wtedy Lukasa i popatrzałam na jej mocno opuchnięte oczy. Jej twarz wyglądała makabrycznie. Miała rozcięty łuk brwiowy oraz dolną wargę, a nos był mocno stłuczony, z którego leciała krew, a w dodatku te oczu nie dodawały uroku. Przyjaciółka nie odpowiedziała. Cała się trzęsła. Nigdy nie widziałam jej w takim stanie - "Lukas w lewej górnej szafce w kuchni znajdziesz apteczkę, a w szafce pod nią nożyczki"- nakazałam mu, a on w geście zrozumienia pokiwał głową na znak, że rozumie i szybkim krokiem ruszył po potrzebne rzeczy choć jego wzrok nie odrywał się od Ewy. Widać, że mogę mu zaufać, że chcę dla Ewy dobrze tak jak ja.
   Gdy Lukas znalazł wszystkie potrzebne materiały, rozkazałam Ewie by poszła do swojego pokoju by mogła się położyć i tak ledwo co kontaktowała. Karetkę odpuściliśmy, gdyż ona tego nie chciała, ale za to obiecała, że pójdzie do lekarza, ale tylko ze mną bądź z Lukasem. Jak tylko Ewa położyła się na łóżku zasnęła natomiast ja i Lukas postanowiliśmy nie wzywać jeszcze policji puki nam nie opowie co się wydarzyło. Wózkiem podjechałam na łóżko gdzie spała Ewa po czym ciężkim trudem usiadłam na łóżko oczywiście przy pomocy Lukasa. Wzięłam od niego plastry, bandaż oraz wodę tlenioną by przynajmniej nie dopuścić do zakażenia. godzinę nam zajęło opatrzenie rozciętego uda oraz dłoni, przetarłam nos wodą i nałożyłam plaster wielkości  otwartej dłoni. Na szczęście spała tak mocno, że nic - mam nadzieję - nie poczuła. Wyszliśmy z jej pokoju z powrotem udając się do salonu, gdzie usiedliśmy i patrzyliśmy w komin przez następną godzinę prawię w ciszy.
-"Co się jej mogło stać..?"- przerwał milczenie. Moje oczy skierowały się na niego.  W moich uszach dźwięk jego głosu był potężny, gdyż godzina głuchej ciszy robi swoje. złapałam go za ramię po czym sam spojrzał na mnie smutnymi oczami. Nie odrywaliśmy wzroku od siebie tak jakby porozumiewaliśmy się poprzez wzrok, ale odwróciłam z powrotem w stronę kominka.
-"Nie wiem..., ale może, gdyby wstała wcześniej wiedziałabym chociaż gdzie się udała"- powiedziałam lekko się uśmiechając pod nosem co zdziwiło chłopaka. Może, dlatego, że w ten sposób chciałam się uspokoić by przemyśleć parę spraw.
-"Ja też nie jestem święty-" dodał po chwili patrząc na okno - "Mogłem zadzwonić czy jest w ogóle w domu"- oparł głowę o swoje ręce.Nastała kolejna paru minutowa cisza, ale szybko się zerwaliśmy, gdy usłyszeliśmy płacz. Pobiegliśmy w stronę pokoju Ewy...

My eyes and eyesight Lukas went to Eve. It was all battered, scratched, and some of her blood was flying.
- "Christmas Eve" - ​​brunet quickly got up from the couch and ran to Eve firmly clinging. Former whole shaky, tears flew jets - "Shhh ... quiet ..." - he tried to calm her. I was still near the couch watching all this action. I couldn't move and my eyes the whole time was directed at Eve. After 10 minutes, we managed to calm her down, so Lukas helped her walk to the couch. Not dropping it even a millimeter. He held her all the time taking when suddenly I decided to get back in touch with the world.
- "E-Eva ... What is it?" - I said then grabbed her hand as if Lukas and looked at her heavily swollen eyes. Her face looked gruesomely. She had slit eyebrow and lower lip and the nose was heavily bruised, from which the blood was coming, and in addition, these eyes not added to the appeal. The friend didn't answer. She was shaking. I've never seen her in such a state - "Lukas in the upper left cabinet in the kitchen you will find a first aid kit and a cupboard underneath scissors" - commanded him, and he in a gesture of understanding nodded to indicate that he understands and briskly walked the necessary things even though his He kept his gaze from Eve. You can see that I can trust him, that I want to Eva well as I do.
   When Lukas found all the necessary materials, Eve ordered her to go to her room so she could lie down and just barely in contact. Ambulance skipped because she did not want, but it promised to go to the doctor, but only with me or with Lukas. As soon as Eve lay down on the bed while I slept and Lukas decided not to call the police yet  not tell us what happened. I drove the carriage on the bed where she slept Eve then hard difficulty sat on the bed, of course, with Lukas. I took him plasters, bandage and bleached water to at least prevent infection. It took us an hour affixing a severed thigh and hand, rubbed his nose with water and put on a patch the size of an open hand. Fortunately, she slept so hard that nothing - I hope - she felt. We walked out of her room again going to the living room, where we sat and watched the chimney for another hour almost in silence.
- "What happened to her could have happened ..?" - He broke the silence. My eyes turned to him. To my ears the sound of his voice was powerful, because the hour of dead silence doing his. I grabbed him by the arm and then he looked at me with sad eyes. Not break away sight of each other as if we communicated through the eyes, but turned back to the fireplace.
- "I don't know ... but maybe if she got up before I would know even where it went," - said, smiling lightly under his breath as surprised boy. Perhaps, because in this way I wanted to calm down to rethink a few things.
- "I'm not Holy" he added looking at the window - "I could call if at all in the house" - rested his head on his hand .Nastała another few minutes of silence, but soon broke up when we heard crying. We ran towards peace Eve ...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz