Następnego dnia obudziłam się bardzo szybko, gdyż chciałam wszystko przygotować na przybycie "chłopaka" Ewy. *A może się jednak mylę?* przyszła mi ta myśl robiąc sobie i Ewie kanapki (wiem jestem kreatywna :D) i oczywiście mojemu Maxiowi, który jakby mógł zjadłby swoją porcję wraz z miską niestety na jego nie korzyć jest pozłacana i obklejona małymi ozdobami (tak trochę nie przystoi na chłopaka, ale co zrobić). Zegarek kuchenny pokazywał godzinę 7:43, a ja słyszę głośne kroki Ewy.
-"Witam was moi sprzymierzeńcy!"- chciała nas zaskoczyć wyskakując z rogu i podnosząc ręce do góry tak jakby miała wykrzyczeć "Wszystkiego Najlepszego!", ale jak mówiłam jej kroki niczym słoń ją zdradziły.
-"Witam cię mój padawanie!"- zaśmiałyśmy się. Wzięłam talerz dla mnie i ewy i położyłam na pięknym, parometrowym stole, który został wykonany z najdroższego i najrzadszego drzewa dębowego, który rośnie tylko w oddalonych zakątkach Europy. Pewnie się pytacie *Wow! Skąd ona to wszystko wie?*, a to bardzo prosta odpowiedź. Pan Smith, gdy oprowadzał mnie po tym wspaniałym domu zaczął opisywać każdy przedmiot który nas napotkał poczynając od małej szpileczki, na której wisiał obraz, a skończywszy na małym wazonie, który znajdował się w moim pokoju. Cała oprowadzenie mnie po mieszkaniu zajęło mu 5 godzin z przerwą 10 minutową na załatwianie spraw w miejscu gdzie król chodzi pieszo, ale i tam nie obeszło się bez opowiadań o pięknej diamentowej spłuczce. Dobra może przejdziemy dalej bo was wynudzę :p.
-"O jak miło, ze zrobiłaś mi kanapkę"- uśmiechnęła się wyszczerzając swoje piękne białe ząbki.
-"A nie ma za co! Tylko ty potem sprzątasz!"- zrobiłam tą samą minę co Ewa, ale jej uśmiech przybrał smutniejszy kształt.
-"Wiedziałam, że to jest jakaś podpucha"- spojrzała na mnie krzywym wzrokiem -"Mam pomysł" kontynuowała rozmowę -"Może pojedziemy do centrum handlowego i kupimy sobie jakieś kiecki na dzisiejszy dzień?" zapytała.
-"A co z dzisiejszym spotkaniem?"- również zapytałam- *Czyżby była to próba odwrócenia mojej uwagi? Sprytnie Kochana...*
-"Mamy jeszcze dużo czasu, a poza tym nie mam w co się ubrać"- powiedziała.
-"Ok, a na którą ten twój chłoptaś ma przyjść?".
-"Na 16." rzekła robiąc przy tym piruet na znak, że jest pełna energii i gotowości do działania.
-"Ok to jedziemy".
Dotarłyśmy do mojego ulubionego sklepu i od razu do oka wpadła mi pewna sukienka, która była koloru granatowego,a w dodatku zdobiła ją koronka na plecach.
-"Jest idealna!"- Wykrzyczała Ewa, a ludzie zaczęli się na nas jak na jakieś idiotki jak zwykle.
-"Wiem dlatego ją biorę!"- równie głośno wykrzyczałam i szybko podjechałam do kasy. Gdy była moja kolej do Ewy zadzwonił telefon.
-"Aha... co!.....dlaczego teraz o tym mówicie?... szybko coś zróbcie....do zobaczenia"- tyle usłyszałam jej rozmowy.
-"Kto dzwonił?"- zapytałam trochę niegrzecznie.
-"A nikt taki"- szybko schowała telefon za plecami- "to co jedziemy do domu?".
-"Okej..?" - nie rozumiałam dlaczego znowu coś ukrywa!.
Gdy "stanęłyśmy" u progu naszej willi Ewa kazała mi na chwilę zostać na dworze i nie ważne co się stanie mam wejść za 2 minuty, Nie ważne czy będzie się paliło czy nastąpi trzęsienie ziemi to i tak mam wejść za 2 minuty, więc tak zrobiłam, a gdy weszłam moje oczy zrobiły się szkliste....
The phone showed 22:14 hour, and I'm not being able to sleep ever pondered over why do not you tell me the truth, why all this? He did not even realized when my eyes closed and I fell asleep.
The next day I woke up very quickly, because I wanted everything to prepare for the arrival of "boyfriend" Eve. * Or however wrong? * Came to me the thought of doing myself and Eve sandwiches (I'm creative: D), and of course my Max that if he could would eat his portion with the bowl unfortunately its not Korzyce is gold-plated and decorated small ornaments ( so little isn't fitting for a boyfriend, but what to do). Watch cooking show time 7:43, and I hear a loud steps Eve.
- "I greet you, my allies!" - Wanted to surprise us jumping out of the corner and lifting his hands up as if she had to shout "Happy Birthday!", But I told her steps like an elephant had betrayed them.
- "Greetings, my Padawan!" - We were laughing. I took a plate for me and eve and laid on a beautiful, parametres table, which was made of the most expensive and rarest trees oak, which grows only in remote corners of Europe. You may be asking * Wow! How does she know all this? *, And it's a very simple answer. Mr. Smith, when conducting me through this wonderful house began to describe each item that we encountered starting from the small pegs on which hung the picture, and ending with a small vase that was in my room. All showing me around the apartment took him five hours with a break of 10 minute on errands in a place where the king comes on foot, but there not without stories about the beautiful diamond cistern. Good can go any further because you wynudzę: p.
- "Oh, how nice that you've done me a sandwich" - he smiled, baring her beautiful white teeth.
- "And don't mention it! Just you then clean up!" - I did the same face as Eve, but her smile took sadder shape.
- "I knew that it was a false lead" - looked at me with a crooked eye - "I have an idea," continued the conversation - "Can we go to the mall and buy yourself some skirts for the day?" she asked.
- "And what of today's meeting?" - Also zapytałam- * Could this was an attempt to reverse my attention? Cleverly Dear ... *
- "We still have a lot of time, and besides, I have nothing to wear," - she said.
- "Ok, and which is your lad to come?".
- "The 16th" she said while doing a pirouette on the sign that is full of energy and ready for action.
- "Ok here we go."
We reached into my favorite store and immediately caught my eye a dress that was navy blue, and in addition adorned her crown on her back.
- "It's perfect!" - She screamed Eve, and people began to us as an idiot as usual.
- "I know why I'm taking it!" - Screamed as loudly and quickly rode up to the cash register. When it was my turn to Eve phone rang.
- "Oh ... what! ..... Why do you say about it now? ... Do something quickly .... see you" - only heard her talk.
- "Who called?" - I asked a little rude.
- "And no one" - quickly hid the phone for plecami- "is what we go home?".
- "Okay ..? ' - I didn't understand why he's hiding something again !.
When "we stood" on the threshold of our villa Eve told me a while to be outside and no matter what happens I go for two minutes, no matter whether it was on fire whether there will be an earthquake is and so I go for two minutes, so I did and when I entered my eyes got glassy ....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz