piątek, 24 czerwca 2016

Rozdział IX - Tajemnica rodzinna? Family secret?

   Nie wiedziałam jak mam zareagować. Wszystko od czego próbowałam uciec mimo ciężkich prób zawsze do mnie powraca pytanie: "dlaczego?" jaki jest sens ciągnięcia tego dalej. Czyżby nie wyjaśnione rzeczy miały teraz jakieś szczególne znaczenie?
-"Halo? Ziemia do Sylwii?!"- nad moim uchem rozbrzmiał dźwięk ocierających o siebie palców. Szybkim ruchem "powróciłam" na ziemię - "Wszystko w porządku?"- zapytał się nieco skołowany i poddenerwowany.
-"Tak... to znaczy... nie bardzo"- nie umiałam dojść do sedna. Jakby coś kazało mi do tego nie wracać, ale żeby mogło to przepaść to trzeba do tego wrócić - "David? David Smith?".
-"T-tak"- otworzył oczy szerzej,a  przy okazji cały zbladł - "Skąd ty go znasz?"- zapytał przysuwając się bliżej.
-"Jesteś jego bratem?"- zignorowałam arogancko jego pytanie bo nie umiałam tego pojąć *Dlaczego nie powiedział nic o bracie?*.
-"Tak powiedzmy. Jest moim przyszywanym bratem"- odpowiedział przy tym wstając z kanapy kierując się w stronę wielkiego okna, za którym znajdował się piękny ogród. Te wszystkie kwitnące drzewa, krzewy, kwiaty... uwielbiam tę porę roku. Lukas nie umiał oderwać od niego wzroku tak jakby był tak samo zachwycony tym widokiem jak ja.
-"Ładny ogród"- zmienił temat, ale nie mogłam pozwolić teraz temu odejść, gdy się niedawno to zaczęło.
-"Nie rozumiem"- rzekłam. Chłopak odwrócił się w moją stronę i popatrzył pytającym wzrokiem coś w stylu *O co chodzi?*. Ja natomiast nie potrafiłam mu spojrzeć w oczy tak jakbym bała się dowiedzieć całej prawdy. *Może jednak nie powinnam się wtrącać w nie swoje rzeczy?*.
-"Czego?"- zapytał po długo trwającej ciszy. Podjechałam do niego i podniosłam głowę odważnie przy tym spoglądając mu w błękitne oczy, które były teraz przepełnione smutkiem, żalem, ale również i nadzieją. Dałam mu tym znać by zrównał się ze mną i zrozumiał, gdyż po chwili uklęknął i tym razem on odważył spojrzeć się w moje pytające oczy. Po chwili ciszy przemówiłam:
-"Dlaczego nic o tobie nie wiedziałam?"- uroniłam łzę na znak, że myśląc, że znałam Davida to znałam go w 100 procentach. On widząc to podniósł się i znowu podziwiając widok za okna rzekł:
-"Ponieważ go skrzywdziłem. To ja jestem wszystkiego winien"- tym razem jego emocje osiągnęły zenitu bo uderzył nie aż tak mocno okno po czym kierując się na kanapę,a gdy na niej usiadł zaczął... płakać?  W sumie nie wiem czemu się dziwie, gdybym też straciła kogoś bardzo mi bliskiego też bym cierpiała, choć nie ukrywam David był dla mnie bardzo, bardzo bliski, ale nie był moją rodziną więc nie wiem jak to jest z tej innej perspektywy, ale co ma na myśli mówiąc, że go skrzywdził. Widząc w jakim jest stanie podjechałam do kanapy i złapałam go za rękę. On swoimi zapłakanymi oczami spojrzał na mnie i puszczając mi sztuczny uśmiech na znak, że wszystko dobrze, ale wiem, że tak nie było.
-"Opowiedz mi o tym"- poprosiłam ściskając jego rękę moimi dwoma. Chłopak chciał zacząć, gdy do salonu weszła Ewa....

I didn't know how I react. All of what I tried to escape, despite the tribulations of always coming back to me the question: "Why?" What is the point of pulling it further. Couldn't explained things now have some special significance?
- "Hello? Earth to Sylvia?" - Over my ear rang the sound of rubbing against each other fingers. Rapid movement "came back" to the ground - "Everything okay?" - He asked a little confused and nervous.
- "Yes ... I mean ... not really" - I could not get to the bottom. As if something made me do not come back, but that it could abyss you have to come back to that - "David? David Smith?".
- "Y-yes" - he opened his eyes wider, and by the way the pale - "How do you know him?" - Asked, moving closer to him.
- "You're his brother?" - Arrogantly ignored his question because I couldn't understand it * Why didn't you say anything about his brother? *.
- "Yes, let's say. It is a transplanted my brother" - he said while getting up from the couch toward the big window behind which there was a beautiful garden. All these flowering trees, shrubs, flowers ... I love this time of year. Lukas couldn't look away from him as if he was as delighted as I am overlooking.
- "Nice garden" - changed the subject, but I couldn't let it go now, while recently it began.
- "I don't understand" - I said. The boy turned to me and looked quizzically something like * What? *. I, however, I could not look him in the eye as if I was afraid to find out the whole truth. * But perhaps I shouldn't interfere in I am not your thing? *.
- "What?" - He asked after a long-lasting peace. I pulled up to him and looked up bravely while looking into his blue eyes, which were now filled with sadness, regret, but also hope. I gave him the know to caught up with me and understood, because after a while, knelt down, and this time he dared to look in my questioning eyes. After a moment of silence I spoke:
- "Why did you not know about?" - Shed a tear for a sign that thinking that David knew it I knew it 100 percent. He saw it rose again and enjoying the view of the window, he said:
- "Because it hurt. That's all I'm guilty" - this time his excitement reached its zenith because struck not so much window before heading to the couch, and when he sat down on it ... cry? All in all, I do not know why they wonder, if I had lost someone very close to me I would also suffer, though I admit David was for me very, very close, but it was not my family so I don't know how it is with this different perspective, but what is He means that it hurt. Seeing what is to become rode up to the couch and grabbed his hand. On his tearful eyes she looked at me and letting me fake smile as a sign that all is well, but I know it was not.
- "Tell me about it" - I asked squeezing his hand my two. The boy wanted to start, when the living room came Eve ....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz