środa, 1 czerwca 2016

Rozdział II - Najważniejsze wypaść jak najlepiej !, The most important fall out best!

           Limuzyna stanęła pod głównymi drzwiami HITBOX'U. Gdy otworzyłam oczy ujrzałam na sobie piękną jasno niebieską sukienkę z szarą torebeczką i obcasikami tego samego koloru. Włosy ułożone były w warkocz, który stykał się z moim lewym ramieniem, a makijaż był perfekcyjnie idealny!.
         Szofer otworzył mi drzwi po czym wyjechałam z niego. Oczy wszystkich dziennikarzy były zwrócone na mnie. Nastała grobowa cisza, która szybko minęła ze względu na aparaty i ich flesze. Po raz kolejny słyszałam pytania typu: "Czy łatwo być sławną niepełnosprawną piosenkarką?" albo "Czy to możliwe, że znowu zaczniesz chodzić?" i tym podobne. Miałam tego serdecznie dość więc szybkim pędem udałam się do środka budynku. Zapomniałam już jaki on jest wielki! Po całych latach w trasie mogłam znowu poczuć ten spokojny klimat panujący w studio. Ile razy to miejsce przypomina mi piękne chwile... . 
-"Chodź jesteśmy już spóźnieni!"- wykrzyczał pan Smith pchając mnie na wózku szybko i z całych sił, a na zakrętach wcale łatwo nie było.
-"Przepraszamy za spóźnienie!"- rzekłam "stojąc" na progu sali narad. Nastała kolejna grobowa cisza tym razem ta była dłuższa.
-"W porządku. Nic się nie stało"- odpowiedział facet siedzący do nas wszystkich plecami. Po czym się odwrócił, a moim oczom ukazał się przystojny mężczyzna o dość wysokiej budowie. Jego oczy były błękitne jak ocean, gdy go słońce oświetla, a włosy ciemne niczym noc bez księżyca -"Nazywam się Cameron Parks"- dodał po chwili -" Nowy prezes firmy" uśmiechnął się do mnie. Nie ukrywam miał ładny uśmiech.
-"Miło mi poznać"- podjechałam i podał mu moją dłoń.
-"Ty pewnie za to jesteś Sylwia?"- zapytał, a z jego buzi nie znikał uśmiech.
-"We własnej osobie"- zasalutowałam.
-"Mi również miło poznać"- również wyciągnął do mnie rękę- "Jak pewnie już słyszałaś planujemy wydać twój drugi album! Ale do tego będzie potrzeba jeszcze więcej pracy i wysiłku"- mrugnął okiem.
-"Oczywiście! Postaram się jeszcze lepiej niż było to do tych czas!"- uśmiechnęłam się promiennie.
"- A co do pana, panie Smith"- zaczął, a ja nawet zapomniałam o jego obecności, gdyż przez cały pobyt narazie nic się nie odezwał i to było dość dziwne jak na niego -" Mam nadzieję na dobrą współpracę"- tym razem to on podszedł do niego i podał rękę.
-"Wzajemnie"- odpowiedział poważnie. *Co się dzieje? Przecież on nigdy się tak nie zachowywał nawet podczas narad*- zadałam sobie to pytanie w myślach.
      Nawet nie zauważyłam kiedy spotkanie się skończyło, gdyż rozmawiało się z Cameronem bardzo miło natomiast inne wrażenie miał pan Smith. Postanowiłam z nim o tym szczerze porozmawiać.

The limousine stopped at the main door HITBOX. When I opened my eyes I saw wearing a beautiful light blue dress with a gray purse and obcasikami the same color. Hair were arranged in a braid, which come into contact with my left arm, and makeup was perfectly perfect !.
         
The chauffeur opened the door for me and then I went with him. The eyes of all journalists were on me. There was a deathly silence, which quickly passed because of the cameras and their flashes. Once again, I hear questions like: "Is it easy to be a famous singer with a disability?" or "Is it possible that you begin to walk again?" and the like. I was sick of this so fast rush, I went inside the building. I'd forgotten how great it is! After years on the road again, I could feel the peaceful atmosphere prevailing in the studio. How many times this place reminds me of the beautiful moments ....- "Come on, we are already late!" - Shouted Mr. Smith pushing me in a wheelchair quickly and with all his strength, and in the corners it was not easy at all.- "Sorry I'm late!" - I said, "standing" on the threshold of the conference room. There was another dead silence this time was longer.- "Okay. Nothing happened," - said the guy sitting to all of us back. Then he turned around and I saw a handsome man with a fairly high building. His eyes were as blue as the ocean, the sun when it shines, and hair as dark as night without the moon - "My name is Cameron Parks" - he added - "The new CEO," he smiled at me. I do not hide had a nice smile.- "Nice to meet you" - came around and gave him my hand.- "You probably for you Sylvia?" - He asked, and his face did not disappear smile.- "In the flesh" - I saluted.- "Mi also nice to know" - also pulled me rękę- "As you probably already heard the plan to release your second album! But it will need more work and effort" - wink.- "Of course! I'll be even better than it was for the time!" - I smiled radiantly."- And as for you, Mr. Smith" - he began, and I even forgot about his presence, for the entire stay far nothing is said, and it was quite strange for him - "I hope for good cooperation" - this time he walked over to him and shook hands.- "Mutually" - he replied seriously. *What's happening? After all, he had never been so behaved even during meetings * - I asked myself this question in mind.
      
Even I did not notice when the meeting is over, because talking with Cameron very nice while others had the impression Mr. Smith. I decided to him about it sincerely to talk.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz