środa, 13 lipca 2016

Rozdział XVI - O co w tym chodzi? What 's going on?

-"Chodzi o...Davida" -rzekła po czym poczułam łzy płynące po mich policzkach jak strumień wody -"Sylwia wszystko gra?"- zapytała Ewa chcąc złapać mnie za ramie, ale się odsunęłam.
-"O co wam znowu chodzi?! Dlaczego nie możecie pomóc mi zapomnieć!" - wyjechałam niczym struś pędziwiatr z gabinetu Camerona i udałam się do sklepiku w miejscu, gdzie zaprzyjaźniłam się właśnie z Davidem.* AH! Dlaczego to wciąż do mnie wraca! Dlaczego ty wciąż do mnie wracasz...* - musiałam ocierać łzy sekunda za sekundą, aż ktoś podstawił mi chusteczki pod nos. Tym kimś był Lukas, obok którego stała równie w złym stanie co ja Ewa.
-"Proszę zanim coś powiesz wysłuchaj mnie, dobrze?"- kucnęła naprzeciwko mnie podnosząc mój podbródek zmuszając mnie przy tym do spojrzenia w jej oczy.
-"No dobrze niech ci będzie"- odłożyłam jej rękę na moje kolano. Widać było, że zeszło z niej co najmniej tona swych tajemnic skrywanych przede mną choć wiedziałam, że to nie koniec ich odkrywania. Usiedliśmy wszyscy w trójkę przy okrągłym stole.
-"A gdzie pan Smith"- zapytałam przy tym bawiąc się słonką kupionego przeze mnie soku pomarańczowego niestety maszyna do ciepłej czekolady się popsuła ŚWIETNIE.
-"Zadzwonił na policję i został tam z Cameronem by nie zwiał"- właśnie w tym momencie przez okno zauważyłam jak dwójka ubranych w mundury mężczyzn wynoszą Camerona siłą ze studia. Można było zobaczyć, że facet ma nie równo pod głową jak próbował ugryźć jednego z nich po czym dostał gazem łzawiącym po oczach i tyle go widzieliśmy, gdy odjechał czarną furgonetką w nowy świat zwanym "więzienie".
-"To o czym chcieliśmy porozmawiać?"- kontynuowałam mimo iż wszyscy skupili swój wzrok na odjeżdżającym pojazdem.
-"Chciałam ci wytłumaczyć sytuację wiesz z Davidem"- ciężko było jej wypowiedzieć to imię z obawy, że znowu ucieknę, ale byłam na tyle zmęczona, że nie potrafiłam nawet dobrze się usytuować na moim pojeździe.
-"To wytłumacz bo nie rozumiem"- oparłam się łokciem o blat stolika i oparłam na nim głowę, gdyż czułam się choćbym to ja dostała gorączki.
-"Jest to dość skomplikowane, ale postaram się. Dostałam rano tak około 5 SMS, który należał od Camerona, który chciał się ze mną spotkać w kafejce, ale poprosił mnie żebym nikomu o tym nie mówiła, a w szczególności tobie bo według niego miała być to niespodzianka na twoje urodziny, więc się zgodziłam".
-"Ale czekaj skąd się znaliście z Cameronem?"- zapytałam gryząc słonkę.
-"Był on częstym bywalcem naszej kafejki więc parę słów ze sobą zamienialiśmy, ale wracając,gdy dotarłam zauważyłam go siedzącego przy stoliku obok drzwi frontowych więc się do niego dosiadłam. Podstawił mi pod nos papiery..." -na tym przestała choćby zapomniała jak się mówi.
-"Papiery?" - powtórzyłam za nia, gdy nagle się ocknęła tak jakby przebywała w krainie Alicji i zamierzała się pochwalić swoją przygodą.
-"Papiery, w których był opisany życiorys Davida"- po tych słowach Lukas wstał z krzesła i ruszył w stronę okna tak jakby było to jego ulubione zajęcie, gdy musiał się komuś zwierzyć z tych nawet najtrudniejszych sekretów i dotarło do mnie, że tylko ja wiem, że David jest jego bratem.
-"Lukas co się dzieje?"
-"Pewnie chce powiedzieć, że David jest jego bratem" -kiwnęłam głową w stronę bruneta. Ewa z szoku strąciła swój karton o smaku wieloowocowym, ale na szczęście rozlało się tylko parę kropel.
-"Czyli to ty..."
-"Tak ja..."


- "It's about ... David" - she said then I felt the tears flowing after mich cheeks like a stream of water - "Sylvia all right?" - Asked Eve trying to grab me by the arm, but she pulled away.
- "What's it to you again ?! Why can not you help me forget!" - I went like Road Runner's office Cameron and I went to the store in a place where I made friends with David's. * AH! Why is it still coming back to me! Why do you still come back to me ... * - I had to wipe the tears second for second, until someone give my handkerchief under his nose. That someone was Lukas, next to which was also in a bad condition that I am Eve.
- "Please, before you speak, hear me well?" - Crouched in front of me lifting my chin, forcing me to look at it in her eyes.
- "Well let it be to you" - I put her hand on my knee. It was evident that descended from it at least a ton of her secrets hidden from me even though I knew it wasn't the end of their discovery. We sat all three of us at a round table.
- "And where Mr. Smith" - I asked while playing woodcock bought my orange juice, unfortunately machine hot chocolate broke GREAT.
- "He called the police and was there with Cameron not to ran away" - at that moment I saw through the window as two men dressed in uniforms are Cameron force from the studio. You could see that the guy is not even under his head as he tried to bite one of them and then got tear gas on the eyes, and many saw him as a black van drove off in the new world called "prison".
- "That's what we wanted to talk about?" - I continued although all focused his eyes on the departing vehicle.
- "I wanted to explain the situation, you know David" - it was hard to say her name is a fear that once again run away, but I was so tired that I couldn't even well situate my vehicle.
- "To explain because I do not understand" - I leaned his elbow on the table top and leaned his head on it, because I felt like even if I got a fever.
- "It is quite complicated, but I'll try. I got in the morning as about 5 SMS, which was from Cameron, who wanted to meet me in a cafe, but he asked me to tell no talking, and especially you, because according to him, was to be a surprise for your birthday, so I agreed. "
- "But wait how did you know to Cameron?" - I asked biting woodcock.
- "He was a frequent visitor to our cafes so a few words with each other zamienialiśmy, but back when I arrived I saw him sitting at a table next to the front door so to him mounted. Podstawił papers under my nose ..." created this stopped even forgot how they say.
-"Papers?" - I repeated after her, when suddenly woke up as if he was in the land of Alice and going to be proud of his adventure.
- "Paper, which was described biography of David" - after these words Lukas stood up and walked toward the window as if it was his favorite pastime, when he had to be someone to confide with even the most complex secrets and it occurred to me that only I I know that David is his brother.
- "Lukas what happens?"
- "He probably wants to say that David is his brother" -kiwnęłam head toward the brunet. Ewa shock knocked his cardboard Tutti Frutti, but fortunately spilled only a few drops.
- "So it's you ..."
-"So I..."

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz